w Boga i Ojca wszechmogącego E D e A. Wierzę, wierzę, wierzę D fis7 h7 A. w jedynego Boga! e A D. 1. Wierzę w Boga Wszechmogącego, G A h7 A. Stworzyciela nieba i ziemi, G A G7+ A. i w Jezusa Chrystusa, Syna Jego e D G D. Jedynego a Pana naszego, e A G A. Ref. Wierzę, wierzę, wierzę D fis7 h7 A. Wierzę w jednego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. I w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami, Bóg z Boga, światłość ze światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Wierze w Ducha Św. Pana i ożywiciela który z Ojca i Syna pochodzi który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę który mówi przez proroków Wierze w jedne święty powszechny i apostolski Kościół wyznaje jeden chrzest na odpuszczenie grzechów i oczekuje wskrzeszenia umarłych I życia wiecznego w przyszłym świecie amen Wszystkie artykuły Credo zależą od pierwszego, tak jak wszystkie przykazania są rozwinięciem pierwszego. Pozostałe artykuły pozwalają lepiej poznać Boga, tak jak On stopniowo objawiał się ludziom. "Wierni składają przede wszystkim wyznanie wiary w Boga" - Katechizm Rzymski,1, 2, 2.. I. "Wierzę w jednego Boga" Credo apostolskie #2: Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego. Filip Kegel 6 grudnia 2021. Licznik 0. Credo apostolskie, najbardziej rozpowszechnione wyznanie wiary uczniów Jezusa Chrystusa, rozpoczyna się od słów: Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi. Wielu z nas te słowa już się osłuchały. Moralność chrześcijańska jest prawdą, wizją, która ma charakter nadprzyrodzony. LF: Poznajemy w wierze, , że została do nas skierowana wielka miłość, . Duch Święty nas przemienia, oświeca skrzydła nadziei byśmy przemierzali tę drogę z radością. Credere Deum – Wierzyć w Boga. Bóg jest przedmiotem wiary. W przypadku książki Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego. odpowiedź na powyższe pytanie brzmi tak, że autorem (autorką) „Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego.” jest ks. Piotr Ostański . Autor lub autorka książki ma prawo do ochrony swojego dzieła i może decydować o sposobie jego wykorzystania, takim jak publikacja, sprzedaż czy To pośrednie i niedoskonałe poznanie jako dzieło umysłu szukającego Boga za pośrednictwem stworzeń, poprzez świat widzialny, nie jest jeszcze „widzeniem Ojca”. „Boga nikt nigdy nie widział ()” pisze św. Jan, aby tym pełniej uwydatnić prawdę, że „Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył” ( J 1, 18). Tijara Lyrics. [Refren] Mama mnie pyta czy wierzę w Boga, Mamo odpowiedz czy Bóg wierzy we mnie. Mama mnie pyta czy wierzę w Boga, Mamo odpowiedz czy Bóg wierzy we mnie. Jak czarne masz włosy Wiara w Boga Ojca domaga się wiary w Syna, pod działaniem Ducha, uznając w zbawczym Krzyżu definitywne objawienie się miłości Boga. Bóg jest naszym Ojcem, dając nam swego Syna. Bóg jest naszym Ojcem przebaczając nasz grzech i prowadząc nas do radości życia zmartwychwstałego. Bóg jest naszym Ojcem, dając nam Ducha, który czyni yMrsXb. ks. Jan Ożóg SJNasze wyznanie wiary, które wypowiadamy po każdej Mszy świętej niedzielnej, rozpoczynamy od słów Symbolu Nicejsko-Konstantynopolitańskiego: Wierzę w jednego Boga. Nazwa tego Symbolu stąd pochodzi, że zrąb jego powstał na Soborze Nicejskim w roku 325. Ponieważ jednak Sobór ten ukierunkowany był przede wszystkim na wyjaśnienie odrzucanej przez arian prawdy wiary o odwiecznym bóstwie Jezusa Chrystusa, w ustalonym wtedy wyznaniu wiary niewiele miejsca poświęcono prawdzie o pochodzeniu Ducha Świętego. Braki te uzupełnił dopiero Sobór Konstantynopolitański w roku 381 i wtedy właśnie powstało owo wyznanie wiary w dzisiejszym brzmieniu[1]. W naszym Katechizmie czytamy takie zdanie: "Wyznanie jedyności Boga, które korzeniami swymi sięga Objawienia Bożego w Starym Testamencie, jest nieodłączne od wyznania istnienia Boga i jest, podobnie jak ono, podstawowe. Bóg jest jedyny. Jest tylko jeden Bóg"[2]. Jest to wyraźne nawiązanie do Katechizmu Rzymskiego wydanego na polecenie Soboru Trydenckiego, który stwierdza wyraźnie: "Wiara chrześcijańska żywi przekonanie i wyznaje, że jest jeden Bóg co do natury, substancji i istoty"[3]. Stary Testament wypowiada się w tej sprawie jednoznacznie: Szema Izrael, Adonaj Elohim, Adonai echad — Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Pan jest jedyny[4]. A także: lo lakajihje Elohim ‘aherim ‘al-panaja - Nie będziesz miał bogów cudzych obok Mnie[5]. A przez proroków często Bóg upomina: Tak mówi Pan, Król Izraela i Odkupiciel Jego, Pan Zastępów: Ja jestem pierwszy i Ja Ostatni; i nie ma poza Mną boga[6]. W Nowym Testamencie sam Pan Jezus się powołuje na Księgę Powtórzonego Prawa: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jedyny[7]. A święty Paweł mówi wyraźnie: Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest[8]. Bóg nam okazał swoją miłość także przez to, że nam objawił swoje święte imię. Dodajmy jeszcze za naszym Katechizmem, że "objawienie imienia Bożego dane Mojżeszowi... okazało się objawieniem podstawowym dla Starego i Nowego Przymierza"[9]. To święte imię Boże wskazuje nam najpierw na to, że Bóg jest żywy. Do Mojżesza Bóg powiedział: JESTEM Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba[10]. Pan Jezus dodaje: Nie jest ci Bóg umarłych, ale żywych[11]. Otóż Bóg, któremu na imię jest "Ten, który jest", Izraelowi się objawił jako ten, który jest bogaty w łaskę i wierność[12]. Nasz Katechizm wyprowadza z tego jedynie słuszny wniosek, że "te dwa pojęcia wyrażają w sposób zwarty bogactwo imienia Bożego. We wszystkich swych dziełach Bóg pokazuje swoją życzliwość, dobroć, łaskę, miłość, ale także swoją wiarygodność, stałość, wierność, prawdę"[13]. Toteż pierwszą zasadą, której nas Kościół uczy o Bogu, jest to, że Bóg jest Prawdą nieomylną. "Bóg jest samą Prawdą, Jego słowa nie mogą mylić"[14]. W naszym życiu doczesnym jest to jedna z najważniejszych prawd, to ona bowiem sprawia, że możemy Panu Bogu całkowicie zaufać, nie może On bowiem sam się omylić ani nas w błąd wprowadzić nie chce. Święty Tomasz z Akwinu tak się tą prawdą zachwycił, że próbował nawet dość szczęśliwie dostarczyć na nią dowodów rozumowych. Wychodzi on z założenia, że ponieważ prawda polega na tym, iż rzecz jest zgodna z pojęciem, jakie o niej wytwarza sobie umysł, Bóg musi być najwyższą prawdą, ponieważ w Nim czynność poznawania jest tożsama z czynnością istnienia[15]. Pismo święte często podkreśla to, że Bóg jest Prawdą odwieczną. Autor psalmu 119 modli się tak: Podstawą Twego słowa jest prawda i wieczny jest każdy Twój sprawiedliwy wyrok[16]. Podobnie modlił się Dawid król: O Panie mój, Boże, Tyś Bogiem, Twoje słowa są prawdą[17]. Właśnie dlatego możemy być pewni, że się spełnią wszystkie Boże obietnice[18]: Uznaj więc, że Pan, Bóg twój, jest Bogiem, Bogiem wiernym, zachowującym przymierze i miłość do tysięcznego pokolenia względem tych, którzy Go miłują i strzegą Jego praw[19]. "Bóg jest samą Prawdą, Jego słowa nie mogą się mylić. Właśnie dlatego we wszystkim z pełnym zaufaniem można się powierzyć prawdzie i wierności Jego słowa"[20]. Wynika stąd bardzo ważny wniosek: jeżeli Bóg jest Prawdą, która ani siebie omylić nie może, ani nas omylić nie chce, to z całym zaufaniem możemy uwierzyć we wszystko, co Bóg o sobie nam objawia przez świętych pisarzy Starego Testamentu, przez Jezusa Chrystusa i wszystkich pisarzy Nowego Testamentu. Nasz Katechizm ujmuje to lapidarnie: "Bóg jest prawdziwy także wtedy, gdy się objawia: nauka, która pochodzi od Boga, jest nauką prawdy"[21]. Tomasz a Kempis, autor wspaniałej książeczki O naśladowaniu Chrystusa, jednemu z rozdziałów nadaje tytuł: "Prawda mówi bez zgiełku słów"[22] i przepięknie się do Pana Boga zwraca: "Nie Mojżesz, ale Ty, Panie i Boże mój, Prawdo odwieczna, mów do mnie, abym nie umarł i nie pozostał bez owocu, napominany wprawdzie od zewnątrz, ale wewnętrznie oschły. Niech mi nie będzie ku potępieniu słowo słyszane, lecz nie wypełnione, poznane, a nie ukochane, przyjęte z wiarą, ale nie zachowane"[23]. W dziejach biblijnych jednym z najpiękniejszych przykładów na to, że Bóg jest Prawdą i że to wszystko, co objawia, tak czy inaczej spełnić się musi, jest Abraham i dzieje jego przedziwnego powołania. Wyrwany w jakiś mistyczny sposób ze swego kraju i ze swej własności, udaje się na Boży rozkaz w nieznane. Autor Listu do Hebrajczyków, pisze wyraźnie, że Abraham nie wiedział, dokąd idzie[24]. To nieznane jest nieznane pod każdym względem: w obcym kraju ma co prawda Abraham spory majątek, ale nie jest właścicielem ziemi, nie ma też tego, co najważniejsze: nie ma syna, bo Sara była niepłodna[25]. I oto Bóg, który jest jedyną Jego nadzieją i oparciem jego jedynym wystawia go na próbę: daje Mu wreszcie w późnym bardzo wieku syna, ale gdy dziecko nieco podrosło, Abraham otrzymuje rozkaz, by je złożył Bogu w ofierze, i to w ofierze krwawej. Oczywiście, wiemy dobrze z dziejów Starego Testamentu, że było to tylko doświadczenie Boże, ważne jest jednak to, że Bóg wypełnił dokładnie to, co Abrahamowi przyrzekł, co mu wiele razy objawiał: stał się patriarcha ojcem wielkiego narodu zarówno w znaczeniu fizycznym, jak mistycznym, bo stał się przecież ojcem wszystkich wierzących[26]. Bóg jednak nie tylko jest Prawdą, Bóg jest także Miłością. I przede wszystkim do tego się musimy przyzwyczaić, ponieważ my jesteśmy grzesznikami, a Bóg jest miłością przebaczającą. W naszym Katechizmie czytamy: "W ciągu swej historii Izrael mógł odkryć, że Bóg miał tylko jeden powód, aby mu się objawić i wybrać go spośród wszystkich ludów, by był Jego ludem; tym powodem była Jego darmo dana miłość[27]. Mojżesz tuż przed swoją śmiercią tak powiedział do Izraelitów: Ponieważ umiłował twych przodków, wybrał po nich ich potomstwo i wyprowadził cię z Egiptu sam ogromną swoją potęgą[28]. Pan wybrał was i znalazł upodobanie w was nie dlatego, że liczebnie przewyższacie wszystkie narody, gdyż ze wszystkich narodów jesteście najmniejszym, lecz ponieważ Pan was umiłował i chce dochować przysięgi danej waszym przodkom[29]. Do Pana, Boga twojego należą niebiosa, niebiosa najwyższe, ziemia i wszystko, co jest na niej. Tylko do twoich przodków skłonił się Pan, miłując ich[30]. Bóg kocha Izraela, jak ojciec kocha swego najmilszego syna[31]: Nie lękaj się, bo cię wykupiłem, wezwałem cię po imieniu: tyś moim. Gdy pójdziesz przez wody, Ja będę z tobą, i gdy przez rzeki, nie zatopią ciebie. Gdy pójdziesz przez ogień, nie spalisz się, i nie strawi cię płomień. Albowiem Ja jestem Pan, twój Bóg, Święty Izraela, twój Zbawca[32]. Nasz Katechizm stwierdza z radością za Izajaszem prorokiem, że "ta Boża miłość jest mocniejsza niż miłość matki do dzieci"[33]: Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o Tobie. Oto wyryłem cię na obu moich dłoniach[34]. Miłość Boga do Narodu Wybranego porównuje Pismo święte do miłości między narzeczonymi: Spodobałaś się Panu i twoja kraina otrzyma męża. Bo jak młodzieniec poślubia dziewicę, tak twój Budowniczy ciebie poślubi, i jak się oblubieniec weseli z oblubienicy, tak Bóg twój tobą się rozraduje[35]. Jest to miłość także dlatego niesłychana i niespotykana wśród ludzi, że odnosi zwycięstwa nawet nad największymi niewiernościami: Ja jednak wspomnę na przymierze, które z tobą zawarłem za dni twojej młodości, i ustanowię z tobą przymierze wieczne. Ty zaś ze swej strony wspomnisz na swoje postępowanie i zawstydzisz się, kiedy przyjąwszy siostry tak starsze, jak młodsze od ciebie, dam ci je za córki w myśl zawartego z tobą przymierza[36]. I na zakończenie spojrzyjmy jeszcze na jeden obraz z Pisma świętego, na fragment tylko wspaniałej przypowieści Pana Jezusa o synu marnotrawnym. Nie będę jej powtarzał, bo pewnie wszystkim wam jest ona dobrze znana. Na jeden tylko moment w tej przypowieści zwróćcie uwagę. Oto ojciec syna marnotrawnego tak się raduje z powrotu umiłowanego dziecka, że nie chce czekać na powrót zapracowanego syna starszego, tylko ucztę rozpoczyna, ucztę weselną, a syna młodszego, który przecież przed niewielu laty wzgardził nim i jakby mu policzek wymierzył, w szaty weselne ubiera, pierścień mu na palec nakłada, symbol odzyskanego na nowo dziedzictwa, i sandały nowe na umęczone stopy[37]. Taki jest nasz Bóg, Bóg wierny i Bóg miłujący nas nad wszystko. Nic dziwnego, że nasz Katechizm nas zachęca, byśmy poznawali wielkość i majestat Boga[38], byśmy żyli w nieustannym dziękczynieniu[39], byśmy poznawali jedność i prawdziwą godność wszystkich ludzi[40], byśmy dobrze użytkowali rzeczy stworzone[41] i byśmy okazywali Bogu zaufanie we wszystkich okolicznościach[42]. I jeszcze na zakończenie króciutka modlitwa świętego Mikołaja z Flüe: Mój Panie i Boże, zabierz mi wszystko, co mnie od Ciebie oddala. Mój Panie i Boże, daj mi to wszystko, co mnie do ciebie zbliża. Mój Panie i Boże, oderwij mnie ode mnie samego i oddaj mnie całkowicie Tobie[43]. [1] G. O`Collins, Farrugia: Zwięzły słownik teologiczny. Kraków 1993, str. 158, Nicejskie wyznane wiary. [2] KKK 200. [3] CR 2,2,8. [4] Pwt 6,4. [5] Wj 20,3. [6] Iz 44,6. [7] Mk 12,29. [8] Ef 4,6. [9] KKK 203. [10] Wj 3,6. [11] Mt 22,32. [12] Wj 34,6. [13] KKK 214. [14] KKK 215. [15] I q. 16, a. 5 c. [16] Ps 119,160. [17] 2 Sm 7,28. [18] KKK 215. [19] Pwp 7,9. [20] KKK 215. [21] KKK 217. [22] III 2. [23] III 2,3. [24] Hbr 11,8. [25] Rdz 11,30. [26] C. M. Martini, A. Vanhoye: Bibbia e vocazione. Brescia 1982, str. 36nn. [27] KKK218. [28] Pwt 4,37. [29] Pwt 7,7-8. [30] Pwt 10,14-15. [31] KKK 219. [32] Iz 43,1b-3a. [33] KKK 219. [34] Iz 49,15-16a. [35] Iz 62,14b-15. [36] Ez 16,60-61. [37] Łk 15,11-32. [38] KKK 223. [39] KKK 224. [40] KKK 225. [41] KKK 226. [42] KKK 227. [43] KKK 226. Przeszło dwa miliardy ludzi podaje się za chrześcijan. Większość należy do kościołów, które uczą dogmatu o Trójcy Świętej. Według tego dogmatu Ojciec, Syn i duch święty są jednym Bogiem. W jaki sposób nauka ta została oficjalnie przyjęta? I co ważniejsze, czy jest ona zgodna z Biblią? BIBLIĘ skończono spisywać w I wieku Tymczasem dogmat o Trójcy rozwinął się z poglądów, które zaczęto oficjalnie formułować w roku 325 — ponad dwa stulecia później. Było to na soborze w Nicei w Azji Mniejszej (obecnie İznik, Turcja). Według dzieła New Catholic Encyclopedia w przyjętym wtedy wyznaniu wiary po raz pierwszy oficjalnie sprecyzowano ‛chrześcijańską ortodoksję’, łącznie z definicją Boga i Chrystusa. Dlaczego jednak uznano za potrzebne definiowanie Boga i Chrystusa paręset lat po spisaniu Biblii? Czy sama ta Księga nie wypowiada się w tych ważnych sprawach dostatecznie jasno? CZY JEZUS JEST BOGIEM? Kiedy Konstantyn Wielki został jedynym władcą państwa rzymskiego, rzekomi chrześcijanie toczyli polemiki na temat pozycji Chrystusa względem Boga. Czy Jezus jest Bogiem? Czy może został przez Niego stworzony? Cesarz postanowił to rozstrzygnąć i w tym celu zwołał dostojników kościelnych do Nicei. Nie zależało mu jednak na znalezieniu prawdy, lecz na tym, by religia nie podzieliła jego imperium. „Dla nas jest tylko jeden Bóg, Ojciec” (1 Koryntian 8:6, Współczesny przekład). Konstantyn zachęcał zebranych biskupów, których mogło być kilkuset, do zajęcia jednomyślnego stanowiska. Kiedy jego apel nie przyniósł rezultatu, zaproponował soborowi zatwierdzenie niejasnej formuły, że Jezus jest „współistotny” (homoousios) Ojcu. Wprowadzenie tego niebiblijnego terminu, pochodzącego z filozofii greckiej, położyło fundament pod dogmat o Trójcy, jaki znalazł się w późniejszych wyznaniach wiary. Pod koniec IV wieku dogmat ten w zasadzie przybrał postać znaną obecnie, także w odniesieniu do tak zwanej trzeciej osoby — ducha świętego. DLACZEGO WARTO SIĘ TYM INTERESOWAĆ? Jezus powiedział, że „prawdziwi czciciele będą czcić Ojca (...) prawdą” (Jana 4:23). Prawda ta została utrwalona na kartach Biblii (Jana 17:17). Czy Biblia uczy, że Ojciec, Syn i duch święty stanowią trzy osoby tworzące jednego Boga? Po pierwsze, w Piśmie Świętym w ogóle nie znajdziemy słowa „Trójca”. Po drugie, Jezus nigdy nie twierdził, że jest równy Bogu. Oddawał Mu cześć (Łukasza 22:41-44). Kolejnym argumentem są relacje Jezusa z jego uczniami. Nawet gdy już został on wskrzeszony do życia duchowego, nazwał ich swoimi braćmi (Mateusza 28:10). Czyżby uczniowie byli braćmi Boga Wszechmocnego? Oczywiście, że nie! Chrystus nazwał ich braćmi, bo dzięki wierze w niego — pierworodnego Syna Bożego — stali się synami tego samego Ojca (Galatów 3:26). Porównajmy teraz kilka wersetów z następującym fragmentem wyznania wiary sformułowanego na soborze w Nicei. Nicejskie wyznanie wiary: „Wierzymy (...) w jednego Pana Jezusa Chrystusa, (...) z istoty Ojca, Boga z Boga, Światłość ze Światłości, Boga prawdziwego z Boga prawdziwego”. Co mówi Biblia: „Ojciec jest większy ode mnie [Jezusa]” (Jana 14:28) *. „[Ja, Jezus,] wracam do Ojca, mojego i waszego, do Boga mojego i waszego” (Jana 20:17). „Jest tylko jeden Bóg, Ojciec” (1 Koryntian 8:6). „Chwała niech będzie Bogu i Ojcu Pana naszego, Jezusa Chrystusa” (1 Piotra 1:3). „Tak mówi ten, który ma na imię Amen. On [Jezus] jest (...) początkiem Bożego stworzenia” (Objawienie 3:14) *. No nie, kobiety z Polski nie są groźne. Wedle teorii z mojego kochanego filmu "Avanti": najgorsza kobieta na świecie to kobieta z Sycylii, gorsza od kobiety z Sycylii jest tylko kobieta z Sycylii w ciąży! Gdy to opowiedziałem swojemu lekarzowi, który ma dom w okolicach Corleone - zaprzeczył i stwierdził, że są one do rany przyłóż! Zgoda, doktorze, ale chyba nie do rany pan je przykładasz...No, wystartowaliśmy, dziś będzie moje wyznanie wiary. A zaczęło się - jak zwykle - niewinnie. Zadzwonił przyjaciel i mówi, że ma białaczkę. I leży na onkologii. Pyta, co robić, przygnębiony. Próbuję poprawić mu nastrój. "Wiesz co, Józiu, pojedź na ryby. Na łososie do Norwegii. Wypoczniesz, złowisz coś, zmrożonej wódki popijesz, życia użyjesz, póki jeszcze siły" (a on całe życie pracuś, zero alkoholu, zero zabawy, wzór męża i ojca - aż dziwię się czasem, skąd ja mam takich przyjaciół). No i już wydawało mi się, że go przekonałem. Aż tu telefon. Znów Józio, przyciszonym głosem. Pomyślałem nawet, że umiera. A on: "Wiesz, posłuchałem cię. I wyjechałem się wyciszyć. Ale wiesz gdzie? Na tygodniowe rekolekcje do Częstochowy".Czy wiesz, Józek, jak smakuje surowy łosoś złowiony w Norwegii? Łapiesz go, bo sam się na haczyk zaczepia. Odcinasz głowę (bo ryba, jak też władza wszelka od głowy się psuje). Patroszysz, płuczesz, solisz, dokładasz kopru zielonego i na dwa dni do lodówki. Wyjmujesz i... niebo w gębie! Zaczynasz rozumieć, jak ludzie żyli tysiącami lat bez ognia - bo czyż nie jest pyszny tatar? A ostrygi? Owoce? No więc Józio, mimo tej mojej naprawdę dobrej reklamy, wybrał... Częstochowę! Klasztor. Modlitwę u paulinów. Najpierw myślałem, że zwariował chłop na starość. Ale nie, już w piątek wieczorem dzwonił pytać, jaki jest do przerwy wynik Widzewa z Legią... I przeprosił, że mówi tak cicho - bo dzwoni spod kołdry. Bo medytacje. I mówił, że ksiądz też pyta się o wynik...Jestem ciekawski, więc zapytałem Józia, skąd ta wiara. I nie chcę filozofować, więc powtórzę jego słowa: "Jak tak leżę na onkologii, to widzę setki ludzi, często młodych, bardzo chorych, którym lekarstwa nie pomagają - nieco tylko uśmierzają ból. I idziemy do Boga. Nie po cudowne lekarstwo, takiego nie ma. Ale po wyciszenie się, jak te rekolekcje. Modlitwa dodaje niezwykłych sił. I cudownie tamuje łzy…".Wierzysz w to naprawdę? - podpuszczam, gdyż jedyna modlitwa, jaką ja wznoszę do Boga, to: "Panie Boże, daj zdrowie, bo na rozum za późno!". A na to Józek zaczyna opowieść. Że jego babcia w roku 1903 poszła z synkiem w wózku, pieszo, z Włocławka do Częstochowy i wyzdrowiał. Że młody kleryk z Włocławka, Stefan Wyszyński, też mimo ciężkiej choroby wybrał się do Częstochowy, ozdrowiał, żył jeszcze kilkadziesiąt lat. I zrobił tak wspaniałe rzeczy jak pojednanie Polaków z Niemcami, pokazał coś niezwykłego - chęć pokoju między ludźmi, tego, czego tak bardzo brakuje, zwłaszcza teraz...Gdy Józio zaczyna filozofować, lubię go sprowadzić na ziemię. No więc, że księdzu Popiełuszce Włocławek jakoś nie pomógł, stał się miejscem męczeńskiej kaźni... Ale przyjaciel i tu ma odpowiedź: "Ta śmierć to tylko dowód, jak silna jest nienawiść do Boga, ale też jak Bóg... wybacza. Bo ludzie wciąż nie wiedzą, co czynią...".Tak. Wiara uczy miłości i wybaczania… W samą porę ten Józek mi to powiedział. Jesteśmy bowiem świadkami ataków na Kościół. Oczywiście będą przegrane, jak przegrany jest każdy ubliżający Bogu - tak dzieje się zresztą od dwóch tysięcy lat. Teraz postępowcom nie pasuje, że Kościół protestuje przeciw in vitro. Ja podzielam te niepokoje, zresztą jestem przeciwko zarówno in vitro (czyli w szkle), jak i in gommo (czyli w gumie) - przeciwko! Ludzkie pomysły w zakresie eksperymentów czasem są pożyteczne, bo są, prawda to, ale zawsze mają uboczne skutki, zawsze! (już był zresztą taki doktor, co eksperymentował, Frankenstein się nazywał, a Mengele też miał lekarski dyplom).Księżom odmawia się dziś, by bronili zasad - no to kto ma ich bronić? Józek zresztą, budowlaniec, wcale nie pod wpływem rekolekcji powiada, że nie doceniamy długofalowych planów Kościoła: "Zobacz, Pawełku, jak oni budują kościoły. Tylko z najdroższej cegły, klinkierówki, wolno i starannie. Bo to nie są budowle na jutro i pojutrze, to są budowle na setki lat! Na wieki wieków!". Jasne, każdy ma chwile zwątpienia. Ja na przykład najtragiczniejszy dzień w życiu miałem tuż po tym, jak modliłem się w bazylice Mariackiej. Dziś rozumiem, że grzech to wolna wola - i tu żaden Bóg nie jest wszechmogący i nie zbawi. Jak i w chorobie. I Bóg nie spowoduje, że ludzie przestaną się mordować i nienawidzić. Ale pokazuje drogę, że można spróbować. I nadstawić drugi policzek. I przyklęknąć!Wielka szkoda, że biskupów się nie słucha, raczej z nich podśmiewuje. Też tak mam. Ostatnio prezydent wybrał się do Watykanu na audiencję (ej, mądrale, zauważyliście, że Kościół nasz ma własne państwo, nie posiadając - jak kpił Stalin - ani jednej dywizji). Otóż usłyszałem, że audiencja Komorowskiego szykowana była na 20 minut, a trwała 30. I pomyślałem, że... Benedykt XVI najwyraźniej znów mówi o jedną trzecią wolniej, staruszek... Zresztą nie ja wymyśliłem ten żart: "Pooolaaacy! Jesteście otoczeeeni! Bożąąą miłooością!". Nie przepadam za niemieckim papieżem, ale wiem, że skoro go wybrano, nie bacząc na paszport ani młodość w Hitlerjugend, to znaczy, że Bóg naprawdę chce zgody narodów. Chyba jako ostatni parę razy mi pomógł. Gdy jeden raz w życiu byłem u spowiedzi, u kolegi zresztą, przy piwku to się odbywało, jak to u mnie - zapytał, czy mam jakiś ciężki grzech na sumieniu. Odparłem, że tak, że nie ożeniłem się z matką mojego syna. A on na to: "Paweł, ale to nie jest grzech! Chciałeś dziecka? Nie namawiałeś matki do aborcji? Nie? No to jest twoja zasługa, życie dałeś!". Ksiądz więcej dał mi ulgi niż tysiąc randek. Rozgrzeszenie. ale wrócę do Józia kochanego, który czuje się po rekolekcjach już lepiej, no i do tych ryb. Przypomniał mi się dowcip, jak to w sklepie wędkarskim przyjmują nowego sprzedawcę i właściciel przygląda się jak nowemu idzie. No i wchodzi klient, a nowy sprzedaje haczyki, potem żyłkę. I dwa kołowrotki. I wędkę. I spinning. Kalosze. I łódkę! - Świetnie panu poszło - wybiega go pochwalić. Bo on przyszedł kupić haczyki, a pan mu i wędki, i łódkę sprzedał. I Ależ on wcale nie przyszedł po haczyki! Tylko po podpaski! A ja mu na to: Panie, jak żona ma okres, no to co pan będziesz w domu siedział! No to jedź pan na ryby! No więc Józiu, pojedźmy na te ryby! Pomodlimy się o zdrówko i dobre branie. Ty - o te przepyszne łososie na surowo. A ja - że jak już ma być branie, to żeby to nie były kobiety z Sycylii. Bo mieć w domu kobietę z Sycylii w ciąży - tego bym ci chyba, Józiu, nie wybaczył nigdy. Bo tylko Bóg wybacza, naprawdę. Mój wieczorny pacierz… Ojcze Nasz, Zdrowaś Maryjo… Czy stać mnie jeszcze na coś więcej..? Może na kilka słów dziękczynienia, prośby, uwielbienia… A może, jak za dziecięcych lat, jest jeszcze miejsce i czas na 10 Przykazań Bożych, 5 Przykazań Kościelnych, Credo… Właśnie: >. Przypominanie sobie, punkt po punkcie, podstawowych filarów mojej wiary. Tak, aby na co dzień wiedzieć, czym mam żyć, na czym budować swoje życie, czego bronić… „Wierzę w Boga…” – tak zaczynamy. Co to oznacza: spróbujmy wspólnie się nad tym zastanowić. „Wierzę…„: czy zastanawiałeś się kiedyś dlaczego to wyznanie wiary rozpoczyna się od >, a nie od >? Czy nie wydaje się trochę dziwne, że to wyznanie wiary, coś co jest tak bardzo wspólnotowe (więcej: wspólnototwórcze), co łączy nas wszystkich w tę samą wspólnotę ludzi wierzących, nie powinno się rozpoczynać od >? Jest w zwyczaju wielu sanktuariach maryjnych, np. w Lourdes, a bliżej nas: w Wąwolnicy, modlić się idąc w wieczornej procesji z zapalonymi świecami. Gdyby tak przyjrzeć się takiej procesji z góry, to trudno by dojrzeć pojedyncze świece. Ich blask zlewa się w jedno długie promieniste światło; każda świeca gubi się w tym potoku światła. Podobnie dzieje się, kiedy w wielkie święto, podczas uroczystej Mszy św. śpiewamy „Chwała na wysokości Bogu„. Każdy z nas śpiewa: „chwalimy Cię, wielbimy Cię, wysławiamy Cię..” i głos nasz gubi się w wielkim tłumie. Kiedy jednak recytujemy lub śpiewamy >, nie chcemy zgubić się w wielkim tłumie. Każdy z nas, punkt po punkcie, wyraża dobitnie swoją opinię, za którą jest osobiście odpowiedzialny. Podobnie dzieje się na początku Mszy św., kiedy odmawiamy >: „Spowiadam się…, zgrzeszyłem…, moja wina…„. Bo moje grzechy są moimi grzechami, a twoje są twoimi i każdy z nas jest za nie indywidualnie odpowiedzialny. Tak samo dzieje się z wyznaniem wiary: każdy z nas osobiście i oddzielnie jest odpowiedzialny za to tak doniosłe wyznanie: „Wierzę w Boga” (można by powiedzieć: „Ja wierzę w Boga„). Czy rzeczywiście warto się zatrzymywać nad rozważaniem tego punktu Credo, który wydaje się być nieistotnym, wręcz banalnym? Jednak naprawdę warto. Zwłaszcza gdy chcemy prześledzić całe > i chcemy to uczynić świadomie, myśląc o tym, co mówimy, a nie na ślepo powtarzać to, co mówią inni… „Wyznanie wiary” powinno być głoszeniem naszego jak najbardziej osobistego przekonania. (może dlatego sporo ludzi w czasie wyznania wiary w czasie Mszy św. nie otwiera ust….?) I mam to czynić używając wszystkich sił mojego rozumu. Również i po to, aby coraz lepiej być gotowym do obrony, tego co głoszę i w co wierzę. Całkiem rozważnie i odpowiedzialnie mam mówić: „Ja, Jarek Kowalski wierzę w Boga…„. „Wierzę..” – często powtarzano nam, że winniśmy chlubić się, szczycić się naszą wiarą. Lecz odkrywamy, że istnieje w nas coś całkiem odwrotnego, jakaś pokusa do wstydzenia się naszej wiary, szczególnie gdy znajdziemy się w środowisku ludzi, którzy nie bardzo popierają nasze poglądy. Czasami po prostu fałszywa pokora: nie bardzo podoba się nam to, że wiemy w tym temacie o wiele więcej niż oni. Może to też być i strach przed często panującą opinią: mianowicie taką, że jeśli ktoś mocno wierzy, to raczej uchodzi za osobę bardziej naiwną i łatwowierną, a nie mądrą i rozważną. Idąc bowiem dalej za tą opinią, człowiekiem bardziej wykształconym i mądrzejszym będzie ten, kto w mniej rzeczy wierzy. Bardzo łatwo jednak okryć powierzchowność i mylność takiego sposobu myślenia. Nie jest bowiem ważne w ile rzeczy wierzymy, lecz czy te rzeczy są prawdziwe czy też nie. Innymi słowy, czy domagasz się wystarczających dowodów, zanim w coś uwierzysz lub nie. Weźmy dla przykładu historię o >. Bylibyśmy rzeczywiście ludźmi naiwnymi, gdybyśmy uwierzyli w jego istnienie tylko dlatego, że jakieś czasopismo szukające sensacji opublikowało artykuł stwierdzający istnienie tego >. Z drugiej jednak strony, kiedy spotykasz się z ludźmi przybyłymi z innych krajów, którzy wydają się być rozsądnymi i roztropnymi i którzy twierdzą, że widzieli to stworzenie, to byłoby czymś głupim z twojej strony nie wierzyć w jego istnienie. Nie dajmy jednak łatwo za wygraną, kiedy spotykamy się ludźmi, którzy np. nie wierzą we wszystko, co jest treścią >. Być może nie odnaleźli po prostu tylu wystarczających dowodów wiary katolickiej, które właśnie my posiadamy. Albo też, nawet jeśli się z nimi spotkali, nie mieli na tyle odwagi, aby je przyjąć. W tym ostatnim przypadku to oni, a nie my, są ludźmi naiwnymi. Ze wszystkich bowiem absurdalnych rzeczy, w jakie wierzy dzisiejszy świat, czymś najbardziej absurdalnym (a jednocześnie bardzo wygodnym) jest zwyczaj niewierzenia – postawa niewiary. Nie ma nic bardziej wygodnego jak twierdzić: >. Lecz my wierzymy. Ale również i my ciągle potrzebujemy przypominać sobie źródła naszej wiary, także i argumenty rozumowe za nią przemawiające. Ale o tym już następnym razem. Informujemy, iż w celu optymalizacji treści dostępnych w naszym serwisie, dostosowania ich do Państwa indywidualnych potrzeb korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików