Dla wielu osób śmierć ukochanego pupila jest jednym z najbardziej stresujących przeżyć w życiu. Nie wolno jednak zapominać, że zwierzęta też mają uczucia, dlatego w tym tak przykrym momencie, nie powinniśmy zostawiać ich samych. Psy przed uśpieniem robią jedną rzecz – szukają swojego właściciela wzrokiem. Kat Zizi uciekł z Polski. Jest list gończy za Marcinem Wroną, mieszkańcem Wrocławia, który wlał żrący płyn do czyszczenia toalet do pyska psa. O tragicznym losie suczki Zizi zrobiło Mężczyzna kopnął psa, który spłoszony wpadł prosto pod pociąg. Sąd uznał, że wina sprawcy jest oczywista, i wymierzył mu karę roku ograniczenia wolności, czyli zamiast więzienia Samochód potrącił psa. Pojechali do weterynarza. pies miał połamane kości, poważne obrażenia wewnętrzne, zero szans na przeżycie nawet gdyby go zoperowano. Poprosili wiec aby go uśpili Gwałtowne temperatury w Europie i Ameryce Północnej spowodowały wzrost doniesień o ratowaniu psów z gorących samochodów. Nigdy nie zostawiaj psa w rozgrzanym samochodzie. Jak długo trwa śmierć psa w gorącym samochodzie - InnerSelf.com Paweł S. (29 l.) przywiązał swojego rannego psa do wiaduktu w Koninie (woj. wielkopolskie) i zostawił na pastwę losu. Sukę znalazł przechodzień. Nie udało się jej uratować. Bezduszny O każdej z tych kwestii w dużej mierze decyduje rasa i wielkość zwierzaka. To naturalnie nie wszystko, co można u nas znaleźć. Sfera naszych zainteresowań jest znacznie szersza. Miłośnicy psów powinni wiedzieć, że na świecie istnieje około 350 ras tych czworonogów. Polska jest miejscem, gdzie hoduje się wiele z nich. Kamila Sabatowska 18.04.2023 13:14. Ostatnie pożegnanie. Weterynarz ostrzega: nigdy nie popełniaj tego błędu przy usypianiu psa. pexels/Josh Sorenson. Pożegnanie z czworonożnym członkiem rodziny, który spędza u boku opiekuna każdy dzień swojego życia, jest niewątpliwie jednym z trudniejszych przeżyć. Niestety, niektóre a. Uiszczenie opłaty adopcyjnej – od 20 do 200 złotych, w zależności od tego, czy bierzesz szczeniaka, czy dorosłego psa. b. Zobowiązanie z Twojej strony do zapewnienia opieki weterynarza, godnego traktowania psa oraz dozwolonych wizyt kontrolnych w domu adopcyjnym. Pomoc po adopcji. a. Jakie są szanse na śmierć psa z narkozy? Ryzyko śmiertelności. Ogólnie rzecz biorąc, w przypadku zdrowych psów i kotów śmiertelność wynosi około 0.05 do 0.1% i prawdopodobnie około 1-2% w przypadku chorych psów i kotów. Należy również wziąć pod uwagę, że ryzyko zgonu jest takie samo w przypadku sedacji i znieczulenia P5oKA. Odpowiedzialność lekarza weterynarii za błąd – pomoc prawna Odpowiedzialność lekarza weterynarii za błąd to bardzo istotna kwestia dla wszystkich hodowców i posiadaczy zwierząt. Błędu mogą dopuścić się przecież nie tylko lekarze, którzy procesy lecznicze wdrażają w stosunku do ludzi, ale również – do zwierząt. Weterynarz może np. niewłaściwie zdiagnozować zwierzę (błędna diagnoza weterynarza), przepisać mu lekarstwa, które przyniosą więcej szkody niż pożytku, w błędny sposób przeprowadzić zabieg czy nawet zarazić zwierzę zakaźną chorobą. Podobnie jak w przypadku lekarzy leczących ludzi, weterynarze mogą ponieść odpowiedzialność dyscyplinarną, karną oraz oczywiście cywilną. Co można zrobić w sytuacji popełnienia błędu przez lekarza weterynarii i co należy wiedzieć o zasadach jego odpowiedzialności? O tym wszystkim w dzisiejszym artykule. → Chcesz uzyskać odszkodowanie od weterynarza lub złożyć skargę na weterynarza? Skorzystaj z pomocy kancelarii Lazer & Hudziak, specjalizującej się w prawie weterynaryjnym. Zadzwoń 536 07 001 Odpowiedzialność cywilna lekarza weterynarii za błąd, czyli jak uzyskać odszkodowanie od weterynarza Jeśli lekarz weterynarii nie wykona swojego zobowiązania lub wykona je w sposób niewłaściwy, naraża się na odpowiedzialność kontraktową (odszkodowanie od weterynarza). Na odpowiedzialność deliktową narazi się natomiast, gdy popełni czyn niedozwolony (delikt). W obu tych przypadkach odpowie na podstawie art. 415 Kodeksu Cywilnego, który to przepis normuje podstawową zasadę odpowiedzialności na podstawie winy sprawcy szkody. Na marginesie dodamy również, że może zachodzić zbieg odpowiedzialności kontraktowej i deliktowej. Zacznijmy jednak od początku – o jakim zobowiązaniu lekarza w przypadku błędu lekarsko-weterynaryjnego mówimy? Otóż, zobowiązanie powstaje, gdy klient kliniki weterynaryjnej zawiera umowę z lekarzem lub placówką, która danego lekarza zatrudnia. Mówiąc o „umowie” najczęściej mamy na myśli umowę ustną – nie ma to jednak znaczenia, ponieważ taka umowa również jak najbardziej uzasadnia ewentualną odpowiedzialność lekarza (podobnie jak sam fakt „przekazania” zwierzęcia do leczenia – ten pogląd znajduje odzwierciedlenie w utrwalonym orzecznictwie sądów). Przedmiotem tej umowy zwykle jest wykonanie pewnej usługi, np. zdiagnozowanie zwierzęcia, przeprowadzenie zabiegu itp. Tym samym, lekarz zobowiązuje się do jej wykonania, a klient – do zapłaty ceny. Lekarz nie zobowiązuje się co prawda do osiągnięcia konkretnego rezultatu, ale do dołożenia należytej staranności co procesu leczenia. Innymi słowy, powinien zrobić co w jego mocy, aby zwierzęciu pomóc, a przede wszystkim – nie narazić go na dalsze pogorszenie stanu zdrowia. Powinien postępować zgodnie z zasadami medycznej sztuki weterynaryjnej (wiedzy naukowej i własnych doświadczeń), a także Kodeksu Etyki Lekarza Weterynarii i odpowiednich przepisów prawa, ustawy o zawodzie lekarza weterynarii i izbach lekarsko-weterynaryjnych. Odszkodowanie od weterynarza Jeśli lekarz nie wywiąże się z tego zobowiązania i dojdzie do szkody majątkowej lub niemajątkowej, a pomiędzy jego działaniem a szkodą zajdzie związek przyczynowo-skutkowy, grozić mu będzie odpowiedzialność kontraktowa. Mówiąc o „szkodzie” mamy na myśli faktyczną stratę, do której już doszło, jak również utratę potencjalnych korzyści (np. omyłkowa sterylizacja psa, którego właściciel przygotowywał do reprodukcji). W jakich sprawach i gdzie zaskarżyć weterynarza? Innym rodzajem odpowiedzialności jest natomiast odpowiedzialność deliktowa lekarza weterynarii. Jak wspominałyśmy, ma ona związek z dokonaniem czynu niedozwolonego (deliktu). Zgodnie z obowiązującą definicją, deliktem jest działanie, ale również zaniechanie zabronione przez ustawę lub pozostające w sprzeczności z zasadami współżycia społecznego. Elementem obligatoryjnym jest tu wina lekarza, czyli jego zachowanie, na podstawie którego można uznać, że działał w sposób nieprawidłowy i w związku z jego działaniem doszło do powstania szkody. Przykładem takiego deliktu może być np. nieudzielenie przez lekarza weterynarii pomocy lekarskiej zwierzęciu. Odpowiedzialność dyscyplinarna lekarza weterynarii za błąd Odpowiedzialność dyscyplinarna to innymi słowy, odpowiedzialność zawodowa lekarza weterynarii. Jej zasady uregulowane są w ustawie o zawodzie lekarza weterynarii i izbach lekarsko-weterynaryjnych. Znajdziemy je również częściowo w Kodeksie Etyki Lekarza Weterynarii i rozporządzeniu Ministra Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w sprawie postępowania dotyczącego odpowiedzialności zawodowej lekarzy weterynarii. Rzecznik odpowiedzialności zawodowej weterynarzy – skarga na weterynarza Klient, który niezadowolony jest z usługi lekarza weterynarii, może złożyć skargę z tytułu błędu w sztuce medycznej, dotyczącą postępowania danego lekarza. Skargę tę składa się we właściwej Izbie Lekarsko-Weterynaryjnej, które z niewielkimi wyjątkami orzekają w sprawach o błędy lekarzy weterynarii jako pierwsza instancja. Pod warunkiem przyjęcia skargi na weterynarza przez rzecznika dyscyplinarnego, który jest oskarżycielem przed sądem I instancji, okręgowy sąd lekarsko-weterynaryjny przyjmie sprawę do rozpatrzenia. Tym samym orzeknie czy lekarz weterynarz zachował się w sposób zgodny z zasadami sztuki weterynaryjnej oraz obowiązującymi go zasadami etyki. Sąd musi dążyć do wszechstronnego zbadania istotnych okoliczności sprawy. Może w tym celu dopuszczać z urzędu wszystkie dowody, które uzna za konieczne do uzupełnienia materiału. Sąd może również wezwać i przesłuchać świadków, a w razie potrzeby – powoływać biegłych. Jeśli lekarz zostanie uznany za winnego przed sądem dyscyplinarnym, mogą wobec niego zostać orzeczone kary takie jak: upomnienie, nagana czy zawieszenie prawa wykonywania zawodu lekarza weterynarii na okres od trzech miesięcy do trzech lat. Kara i stopień jej dolegliwości zależy oczywiście od przewinienia, którego dopuścił się lekarz oraz jego postawy, po popełnieniu błędu czy w trakcie postępowania przed sądem. Sąd lekarsko-weterynaryjny przy wymierzaniu kary bierze także uwagę stopień winy, naruszenie zasad etyki i deontologii zawodowej, sprzeczność z przepisami o wykonywaniu zawodu lekarza weterynarii i skutki czynu. Postępowanie w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej toczy się niezależnie od postępowania karnego, jeśli dotyczy tego samego czynu. Może ono jednak zostać jednak zawieszone aż do czasu ukończenia postępowania karnego. Odpowiedzialność karna lekarza weterynarii za błąd Lekarz weterynarii może odpowiedzieć również karnie. Stanie się tak, gdy dojdzie do naruszenia zakazów wymienionych w art. 6 ustawy o ochronie zwierząt. Czyny penalizowane na mocy tego przepisu to przeprowadzanie wszelkich zabiegów mających na celu zmianę wyglądu zwierzęcia, które wykonywane są w celu innym niż ratowanie jego zdrowia lub życia, a w szczególności przycinanie psom uszu i ogonów (kopiowanie). Będzie to także wykonywanie zabiegów na zwierzętach w sposób sprzeczny z zasadami postępowania lekarsko-weterynaryjnego, bez zachowania ostrożności i w sposób, który sprawia zwierzęciu ból. Tego typu zachowania powzięte przez lekarza będą mogły zostać zakwalifikowane jako znęcanie się nad zwierzęciem. Tym samym, lekarz, który się ich dopuszcza, naraża się na karę grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch. Lekarz weterynarii popełnił błąd i potrzebujesz wsparcia prawnego? Jeśli podejrzewasz, że lekarz weterynarii podczas leczenia Twoich zwierząt lub zwierzęcia mógł popełnić błąd – warto skonsultować się z prawnikiem. Straty, zarówno emocjonalne, jak i finansowe związane z nieudanym leczeniem lub nawet śmiercią zwierzęcia z winy weterynarza zwykle są wyraźnie odczuwalne dla właściciela i całkowicie zrozumiałe jest, że chciałby on, aby niekompetentny lekarz weterynarii poniósł odpowiedzialność. Gdzie zaskarżyć weterynarza? Serdecznie zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią. Nie tylko piszemy o prawie weterynaryjnym, ale również zajmujemy się nim w praktyce, pomagając w sprawach na tle odpowiedzialności lekarzy weterynarii. Śmierć psa z winy weterynarza? Pomożemy uzyskać odszkodowanie od weterynarza. Chętnie odpowiemy na Twoje pytania. Kancelaria Lazer & Hudziak zadzwoń, aby uzyskać poradę tel. 536 007 001 Śmierć psa z winy weterynarza? Błędna diagnoza weterynarza? Zadzwoń teraz Na fanpage’u weterynarza Przemysława Łuczaka z Egzoovet ukazał się post dotyczący niezwykle kontrowersyjnego tematu. W tekście tym weterynarz (nominowany zresztą do nagrody Serce dla Zwierząt w zeszłym roku) odmawia pomocy zwierzętom, których opiekunowie nie dadzą rady ponieść kosztów drogiego leczenia. A przecież zawód ten powinien być wykonywany przez osoby z powołaniem, które stawiają dobro zwierząt ponad wszystko! O co więc chodzi? Dlaczego weterynarze odmawiają ratowania umierającego psa? Czy dla nich liczy się tylko kasa? „Dali suczce mojej znajomej umrzeć w męczarniach” Wszystko zaczęło się od innego postu zamieszczonego na Facebooku. Fanpage Spotted: Skarżysko-Kamienna umieścił wpis swojego fana. Uwaga! Dziękuję weterynarzom ze Sakrżyska i okolic, którzy dali suczce mojej znajomej umrzeć w męczarniach. Z powodu braku pieniędzy, bo to młoda osoba, została poinformowana, że musi zapłacić kosmiczną sumę i bez tego nie pomogą. Widać, jak bardzo weterynarzom „miłośnikom zwierząt” zależy na dobru psa. Suczka nie mogła urodzić reszty piesków i po prostu zdechła. Można by okazać trochę skruchy, ale pieniądze są ważniejsze – czytamy na Spotted: Skarżysko-Kamienna. Opisany przez spotterkę przypadek naprawdę mrozi krew w żyłach. Suczka umarła tylko dlatego, że weterynarz odmówił udzielenia jej pomocy bez opłaty. Wygląda więc na to, że dla niego pieniądze były ważniejsze niż życie bezbronnego zwierzęcia. A właścicielka była młoda i niezbyt majętna. Co tu się dziwić – kogo w tych ciężkich czasach stać na tak drogą operację? Z czyjej winy umarła suczka? Na ten właśnie wpis zareagował weterynarz Przemysław Łuczak. Skomentował to tak: Post weterynarza spotkał się ze zrozumieniem internautów. Niemal wszyscy komentujący rozumieją, że weterynarze odmawiają leczenia psów za darmo, bo muszą się z czegoś utrzymać. Komentujący twierdzą też, że śmierć suczki opisanej na Spotted: Skarżysko-Kamienna nie była winą rzekomo bezdusznych weterynarzy. Odpowiedzialność za tę sytuację ponosi wyłącznie opiekunka, która nie wysterylizowała psiaka i nie pomyślała, że opieka nad zwierzęciem wymaga pieniędzy. Jeśli nie jest się w stanie pokryć kosztów leczenia zwierzęcia to może należałoby się zastanowić czy jest się odpowiednim opiekunem dla niego. Nie masz pieniędzy na utrzymanie zwierzaka – nie bierz go do siebie. A tym bardziej się ich nie rozmnaża. Weterynarz jest przedsiębiorcą jak każdy inny, też ma czynsz, lokal, zus, podatki. Sprawa prosta ale niestety wśród Polaków istnieje przekonanie że istnieje jakiś NFZ weterynaryjny. Głupotą jest pozorne branie na siebie odpowiedzialności za zwierzę a potem brak pieniędzy na jego żywienie, leczenie czy behawiorystę jeśli sprawia jakiś problem – uważa jedna z komentujących. Wiele osób marzących o posiadaniu psa wciąż nie zdaje sobie sprawy, z jak wielką odpowiedzialnością wiąże się opieka nad czworonogiem. Nie mają także świadomości, ile w rzeczywistości kosztuje utrzymanie i leczenie takiego zwierzaka. Mając w domu psiaka, musimy się liczyć z tym, że w każdej chwili nasz pupil może zachorować! Dlaczego weterynarze odmawiają leczenia psów za darmo? Okazuje się, że takie sytuacje spotykają weterynarzy na co dzień. Dotyczą nie tylko samych kosztów leczenia czworonoga. Opiekunowie zwierząt wymagają nieraz, by pracownik lecznicy poświęcił swoje codzienne, także rodzinne obowiązki… Pracowałam kiedyś w lecznicy, w której weterynarze byli na dyżurach pojedynczo – klinika w małym miasteczku, więc to wystarczało. Akurat tego dnia pracowała koleżanka, ja miałam wolne. o do gabinetu wbiegła kobieta z psem na rękach. To był jej pies – chwilę wcześniej potrąciła go samochodem na własnym podwórku, wjeżdżając do garażu. Koleżanka powiedziała jej, że za 10 minut kończy pracę i zamyka, a psa trzeba prześwietlić, ustalić, czy ma jakieś obrażenia wewnętrzne. Na to wszystko potrzeba czasu. Zaproponowała pani, by pojechała do zaprzyjaźnionej lecznicy (w sąsiednim miasteczku) i sama od razu zadzwoniła tam, by zapowiedzieć pilnego pacjenta z wypadku. Kobieta zrobiła jej ogromną awanturę, groziła sądem, wyrzucała, że jest weterynarzem bez serca, że nie ma powołania i że nigdy więcej już tu nie przyjdzie. Koleżanka, roztrzęsiona, wyszła chwilę po 18 i pędem pojechała do przedszkola po córkę, którą sama wychowuje, by zdążyć przed zamknięciem placówki. Czy zrobiła coś nie tak? Oczywiście, że my, weterynarze, kochamy zwierzęta, dlatego wybraliśmy taką pracę, ale mamy też życie prywatne. Naszymi dziećmi nikt inny się nie zajmie i powołanie niewiele ma tutaj do rzeczy – opowiada nam lekarz weterynarii z warszawskiej lecznicy. Konieczność pogodzenia pracy, obowiązków domowych i zarabiania na życie nie jest łatwe. Szczególnie, jeśli doda się do tego obserwowane na co dzień ogromne cierpienie zwierząt, których nie da się uratować! Goryczy dodaje także fakt, że wiele czworonogów cierpi z winy swoich opiekunów, którzy zaniedbali pupila… „Co 5 lekarz weterynarii planował samobójstwo” Okazuje się, że stres, przemęczenie, wysokie oczekiwania ze strony opiekunów i bliskie obcowanie z cierpieniem zwierząt odbija się na zdrowiu psychicznym lekarzy weterynarii. Z badań przeprowadzonych w Polsce wynika, że już co 5 lekarz weterynarii planował samobójstwo, a 4% badanych ma myśli samobójcze. Wielu z nas żyje pracą — nocne dyżury, powroty do domu grubo po godzinach pracy, gdy reszta rodziny dawno już śpi, odgrzewana szybka kolacja jedzona nad książkami weterynaryjnymi i rano do pracy — to nasza codzienność. Nie damy rady wydłużyć doby, a pacjenci nas potrzebują. A przecież mamy, tak samo jak inni — mężów/żony, dzieci, zwierzaki, oraz inne swoje pasje. Nasza praca jest pracą jak każda inna — poza ogromną pasją, jest źródłem dochodu dla nas i naszych rodzin. Trudno pogodzić jedno z drugim, a gdy dojdzie do tego frustracja i bezlitosna fala hejtu wylewana przez niektórych, łatwo o załamanie nerwowe. A przecież cierpienie zwierząt (często spowodowane przez człowieka), z którym spotykamy się na co dzień, również nie jest dla nas obojętne! Niestety wielu Opiekunów obwinia nas za wiele rzeczy: od śmierci i cierpienia zwierzaków, poprzez wysokie ceny, kończąc na czekaniu w kolejce – czytamy w poście opublikowanym na fanpage warszawskiej weterynarzy słyszy także codziennie wyzwiska i pogróżki ze strony opiekunów zwierząt. Jest to problem, z którym mierzą się wszyscy lekarze weterynarii na całym świecie. Dlatego jeśli oburzamy się na to, że weterynarze odmawiają leczenia zwierząt za darmo, pomyślmy o tym, że oni też są zwykłymi ludźmi, takimi samymi jak my. Wybrali tylko zawód weterynarza, ale nie mają obowiązku wykonywać go przez całą dobę. Udzielać się charytatywnie, na przykład lecząc potrzebujące zwierzęta za darmo, mogą po godzinach, w ramach wolontariatu, jeśli chcą. Ale przecież nie muszą. Pamiętajmy o tym!Podziel się tym artykułem:Aleksandra ProchockaSpecjalista do spraw żywienia psów, zoopsycholog, wolontariusz w Schronisku na Paluchu. Absolwentka studiów magisterskich na Wydziale Nauk o Zwierzętach, SGGW. Niedawno sterylizowałam psa yorka 8-mio miesięcznego. Niestety po zabiegu pies mimo iż obudził się serce zatrzymało się i zmarł. Co mogło być przyczyną? Nie wiem czy faktycznie pies się wybudził, czy tylko tak mnie poinformowano, gdyż przypuszczam iż mógł dostać za dużą dawkę narkozy. Chyba że faktycznie przebudził się, jednak dlaczego serce przestało bić? Kiedyś sterylizowałam już psa i nie było takich problemów. Jestem w chwili obecnej zniesmaczona wizją sterylizacji psa, obojętnie jakiego, gdyż obawiam się iż może nastąpić zgon. W czym zawiniono? Zdarza się. Nie znając dawek o rodzaju użytych leków trudno się odnieść do kokretnego przypadku, a tym bardziej do czyjejkolwiek winy. Miałem przypadek śmierci yorka przy kastracji, sekcja w państwowym Zakładzie Higieny Weterynaryjnej wykazała reakcję anafilaktyczną na użyty przed zabiegiem antybiotyk. Wina niczyja - przypadek losowy. Dwa tygodnie temu wraz ze swoją 11-letnią suczką odwiedziłam weterynarza w celu zaszczepienia jej na wściekliznę. Zwróciłam uwagę na to, że z psem ostatnio dzieje się coś dziwnego, jest osłabiona i bez przerwy dyszy - nawet w chłodne dni. Pani weterynarz zbagatelizowała tą informację twierdząc, że najpierw ją zaszczepimy, a w domu psa należy obserwować i jak nic się nie zmieni to przyjść za tydzień. Po tygodniu zaczął się horror, pies dyszał coraz bardziej, nie był w stanie przejść 20m, nie mógł wejść/zejść po schodach, ślinotok, opadanie głowy, brak koordynacji ruchowej, rozjeżdżanie się łap, otępienie, brak kontroli nad oddawaniem moczu. Weterynarze badali psa i odsyłali do domu, twierdząc że badanie krwi, prześwietlenie klatki piersiowej, EKG na nic nie wskazują - wyniki były dobre - jedyne co ich zdziwiło to strasznie duża ilość leukocytów - stwierdzili, że to infekcja. Dostała zastrzyki przeciwbólowe i sterydy. Rano stan psa się pogorszył, nie mogła zejść po schodach, położyła się na dole, w pewnej chwili wstała, napięła wszystkie mięśnie i upadła, umarła w ciągu 3 sekund. Mam pytanie, czy zaszczepienie chorego psa na wściekliznę może być przyczyną jej śmierci? Szczepionka na wściekliznę zawiera toksyczny tiomersal, czy podanie go choremu psu, z obniżoną odpornością mogło doprowadzić do śmierci? Badania wykazały, że pies ma powiększoną wątrobę, w momencie kiedy pies był chory i miał obniżoną odporność, w jego organizm wszczepiono toksyny, rtęć, organizm bronił się przed toksynami, które atakowały różne narządy, broniła się również wątroba, stąd zmiany w jej wielkości, toksyny sparaliżowały rdzeń kręgowy stąd niedowład kończyn, trudności w poruszaniu się, natychmiastowa śmierć. Czy to jest możliwe? Na pewno szczepienie zwierzęcia wykazującego objawy chorobowe nie powinno się zdarzyć. Gdyby szczepionki miały takie działanie jak Pani opisała, nie byłyby dopuszczone do stosowania. Antygeny zawarte w szczepionce powodują mobilizację układu odpornościowego w tym kierunku, jeśli faktycznie toczyła się jakaś infekcja w organizmie, to układ odpornościowy został "podzielony" - musiał zająć się szczepionką i infekcją. Jak rozumiem, krew była badana kilka dni po szczepieniu, więc uważam, że w tym wypadku wzrost leukocytów nie jest niczym niezwykłym. Może przyczyna leży gdzieś indziej? Może była to niewydolność krążenia, może pies chorował na serce? Stąd te wszystkie objawy niedotlenienia i osłabienia? Powiększona wątroba może wskazywać na zastoinową niewydolność krążenia. Ale to oczywiście niepotwierdzone domysły, myślę że nie należy dalej tego roztrząsać i myśleć w tych kategoriach ponieważ będzie to napędzało smutek i żal w waszych sercach. Łączę wyrazy współczucia.