Autorka kilkakrotnie wspomina o tym, że obecność ojca w życiu córki dobrze wpływa na rozwój emocjonalny - nie tylko dziecka, ale również ojca. Dzięki temu mężczyzna czytający poradnik czuje się potrzebny! Wie, że nie jest obojętny i wnosi wiele do rodziny. Ważny aspekt poruszony w poradniku to również rozmowa. wyszłam z biura ojca i zrobiło mi się wstyd że w ogóle coś takiego powiedziałam. Rodzina musiała się pogodzić z faktem, że do Rodziny weszło dziesiątki młodych ludzi – sportowców. Tato dlaczego znowu rano myjesz podłogę? zaraz wyjeżdżam na zawody, cicho bądź muszę trochę „udobruchać” Mamę ; niedziela godz. 6 … Proszę o pomoc w odpisaniu listu w imieniu córki. Odpisz na list ojca. Przedstaw jej marzenia, przeżycia a także dzień w którym obchodziła urodziny.?? Proszę o Ładne Odpowiedzi LIST OD OJCA Moja kochana Joasiu? Dziś kończysz 13 lat. Nie jest to wiele, ale i nie tak malutko. To jeszcze nie koniec. Urażony słowami córki, Thomas Markle napisał oddzielny list do jej matki Dorii Regland. Miał nadzieję, że kobieta wpłynie na zachowanie księżnej Sussex i stanie po List pożegnalny Elizy do Ojca (Skąpiec). Drogi Ojcze! Wybacz, ale muszę opuścić dom i wyjechać z miasta. Nie mogę dłużej wytrzymać atmosfery, jaka panuje w domu. Rozmawiałam też o tym z Kleantem i powinieneś wiedzieć, że popiera on moją decyzję i sam również zastanawia się nad przeprowadzką. Córki mężczyzny w wieku 4, 10 i 11 lat zostały brutalnie zamordowane. 41-latek zjawił się na komisariacie we francuskim Dieppe i przyznał się do okrutnej zbrodni. Chwilę potem, w domu W Elden Ring znajdziesz różnych NPC. Irina jest jedną z nich, która ma do wykonania wątek zadań. Ten przewodnik zawiera szczegółowe informacje na temat ukończenia linii zadań Iriny w Elden Ring. Lokalizacja Iriny Elden Ring Możesz znaleźć Irinę, aby rozpocząć jej wątek zadań, udając się do miejsca zaznaczonego na mapie poniżej. Ta lokalizacja znajduje się […] List ojca do 5-letniej córki. Maciej 6 lipca 2021 Polecane Z życia copywritera 6 Droga córeczko, przypadkiem usłyszałem, jak mówiłaś, kim chciałabyś zostać Dla córki otrzymanie miłości od taty to niezwykle ważna rzecz. To, w jaki sposób traktuje ją ojciec, nadaje rys wielu innym jej relacjom. Każdy chłopiec i mężczyzna, którego spotka w życiu, będzie automatycznie porównywany do ojca i do łączącej ją z nim relacji. Tata jest jej ostatecznym i podstawowym wzorcem męskości. 21/22 Znani ojcowie i ich sławne córki: Jay Z i Blue Ivy. Allen Berezovsky/Getty Images / Getty Images. Blue Ivy, córka Beyonce i Jaya Z, co prawda ma zaledwie dziewięć lat, ale wszystko LSvPm. Morze wyrzuciło na brzeg butelkę z poruszającym listem. Napisał go ojciec do zmarłej córki To miała być zwyczajna, urlopowa wycieczka rowerowa po plaży, a stała się spotkaniem z dramatem rodzica przepełnionego rozpaczą po śmierci dziecka. Para... 26 lipca 2021, 16:57 Łeba. Wykupiła bilet w parkometrze, a i tak dostała mandat Turystka w Łebie wykupiła bilet w parkometrze na prywatnym parkingu, a mimo to dostała mandat. Wszystko dlatego, że parkometr na parkingu nie działał, a... 26 lipca 2022, 17:27 Węzeł fermentacji metanowej w oczyszczalni ścieków w Łebie. Mieszkańcy żądają gwarancji że nie będzie smrodu Wkrótce Spółka Wodna w Łebie uruchomi komorę fermentacji metanowej, która ma produkować gaz z osadów i tą energią zasilać oczyszczalnię ścieków. Mieszkańców,... 22 lipca 2022, 17:19 Łeba przełomu wieków. Krzysztof Baranowski wypływa w samotny rejs dookoła świata i mistrzostwa świata w windurfingu Łeba przełomu wieków. W 2000 roku kapitan Krzysztof Baranowski powraca do Łeby, do macierzystego portu z którego wypłynął na jachcie Lady B., po samotnym rejsie... 22 lipca 2022, 11:44 ŚDS "Lwiątko" promowało w Łebie Lęborskie Dni Jakubowe Podopieczni Środowiskowego Domu Samopomocy „Lwiątko” w Lęborku z wielkim zaangażowaniem promowali we wtorek 19 lipca br. Lęborskie Dni Jakubowe w Łebie.... 21 lipca 2022, 18:37 Łeba dawniej i obecnie. Te fotografie mówią więcej niż słowa Dziś to już inna Łeba ale niezmiennie zachowała swój niepowtarzalny klimat. Prezentujemy zdjęcia miasta, otrzymane dzięki uprzejmości Miejskiej Biblioteki... 19 lipca 2022, 19:17 Ruszył Festiwal Działań Kreatywnych "Podwodne Żagle" w Łebie Rozpoczął się XIII Festiwal Działań Kreatywnych "Podwodne Żagle". Codziennie do 13 sierpnia o godzinie Biblioteka Miejska w Łebie zaprasza na Bajkowy... 19 lipca 2022, 13:53 Dzieci z Ukrainy mają gdzie spędzić czas. W Łebie powstała Świetlica integracyjna dla dzieci z Ukrainy W Łebie swoją działalność oficjalnie rozpoczęła Świetlica Integracyjna dla dzieci z Ukrainy. Pomysł utworzenia miejsca, w którym dzieci mogłyby spędzać czas,... 15 lipca 2022, 14:10 Nie żyje Ivana Trump. Czechosłowacka narciarka, która została amerykańską modelką i odnoszącą sukcesy bizneswoman, była żoną Donalda Trumpa Ivana Trump była pierwszą żoną 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa. Ich małżeństwo trwało 15 lat. Nawet po rozwodzie utrzymywali ze sobą... 15 lipca 2022, 13:52 Łeba. Spotkanie z mieszkańcami w sprawie budowy węzła fermentacji metanowej w Łebie już najbliższy poniedziałek, 18 lipca 18 lipca 2022 r. (poniedziałek) o godz. 16:00 w Rybackim Centrum Kultury i Formacji Boleniec w Łebie odbędzie się spotkanie informacyjno-promocyjne dotyczące... 14 lipca 2022, 12:20 Działania "Bezpieczne wakacje". Policja kontroluje miejsca wypoczynku nad wodą Policjanci kontrolują kąpieliska w ramach działań „Bezpieczne wakacje” i „Kręci mnie bezpieczeństwo nad wodą”. 13 lipca 2022, 16:14 Muzycy koncertowali w ramach XX-tych Letnich Kursów Muzycznych w Łebie Fotorelacja z koncertu XX-tych Letnich Nadmorskich Kursów Muzycznych, który odbył się w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Łebie. W ramach... 12 lipca 2022, 10:20 Powstańców Warszawy w Łebie gotowa z 3-miesięcznym opóźnieniem Ukończono przebudowę ul. Powstańców Warszawy w Łebie. Inwestycja została zrealizowana z 3-miesięcznym opóźnieniem. 11 lipca 2022, 9:40 Mężczyzna wszedł do wody w jeziorze Łebsko i zasłabł. Nie udało się go uratować 60-letni mieszkaniec gminy Wicko wszedł do wody jeziora Łebsko w Żarnowskiej, zasłabł i zmarł. Świadkowie wyciągnęli go z wody, wezwali Zespół Ratownictwa... 29 czerwca 2022, 15:56 Funkcjonariusze z Gdańska wzmocnią w sezonie siły policyjne w Łebie i gminie Wicko Przez cały letni sezon funkcjonariusze z Oddziałów Prewencji Policji w Gdańsku będą wspierać miejscowych mundurowych w pełnieniu służby na terenie Łeby i gminy... 28 czerwca 2022, 16:02 Miasto chce zabrać właścicielom pensjonatu część ich działki pod inwestycję. Boją się, że stracą parking dla gości Właściciele pensjonatu Angela w Łebie twierdzą, że urzędnicy chcą wywłaszczyć ich z należącej do nich działki i przeznaczyć ją na pas drogowy, który ma być... 20 czerwca 2022, 10:32 Łeba szykuje się do sezonu. Opóźnia się przebudowa ul. Powstańców Warszawy U progu sezonu Łeba stara się zorganizować prace przy inwestycjach, żeby nie paraliżowały ruchu turystycznego tymczasem ulica Powstańców Warszawy, która miała... 11 czerwca 2022, 15:53 Uczyła zdalnie języka polskiego ukraińskich uchodźców przebywających w Łebie. Docenił ją szkocki parlament Parlament szkocki docenił Joannę Mazzocchi, słuchaczkę Uniwersytetu Gdańskiego i wolontariuszkę Łebskiego Uniwersytetu Ludowego, która od wybuchu wojny zdalnie... 7 czerwca 2022, 11:00 Tragiczny wypadek w Lęborku. Dwie osoby zginęły w zderzeniu ciężarówki z busem Dwie osoby poniosły śmierć a trzy zostały ranne w wypadku, do którego doszło w Lęborku na krajowej "szóstce" przy ul. Abrahama. W wyniku zderzenia ciężarowego... 6 czerwca 2022, 8:32 Inwestycje za 31 mln zł z dofinansowaniem ponad 28 mln zł - o to wnioskuje Łeba w kolejnej edycji Polskiego Ładu W ramach II edycji Polskiego Ładu i III edycji tego programu dedykowanej gmino popegeerowskim, Łeba złożyła wnioski o dofinansowanie w wysokości ponad 28,6 mln... 25 kwietnia 2022, 9:27 Ruszył drugi etap budowy Muzeum Archeologii Podwodnej i Rybołówstwa w Łebie [GALERIA ZDJĘĆ] Po świętach wielkanocnych ruszyły prace przy budowie drugiego etapu Muzeum Archeologii Podwodnej i Rybołówstwa w Łebie. Inwestycje realizuje konsorcjum... 24 kwietnia 2022, 13:33 Drogi czytelniku, wyobraź, że ten list napisała do Ciebie Twoja córka. Dalej uważasz, że picie to tylko Twoja sprawa? List do ojca alkoholika, tu zamieszczony jest autentyczny. Napisała go córka do pijącego ojca. Dwa dni po otrzymaniu listu ojciec znalazł się na terapii w naszym ośrodku. List zamieściłem za zgodą zarówno autorki jak i adresata – za zgodę serdecznie Wam dziękuję. Drogi czytelniku, wyobraź, że ten list napisała do Ciebie Twoja córka. Dalej uważasz, że picie to tylko Twoja sprawa? Tato, bardzo Cię Kocham i chcę by było wszystko w porządku. Chcę pamiętać same dobre momenty, tylko tych coraz mniej. I dlatego Ci powiem, jak jest raz na jakiś czas i nie dajesz mi szansy na rozmowy i bycie z Tobą. Ja nie mam Ciebie cały czas przy sobie tak jak chłopacy. Dlatego jak jesteś w domu mam na to okazję. Kiedyś cieszyłam się jak wracałeś, a teraz to się boję, bo od dłuższego czasu jest tak, że przez prawie cały pobyt w domu jesteś pijany, podpity albo na kacu ( a wtedy milczysz). Teraz jak wróciłeś na święta to my z L… trzeźwego widziałyśmy Cię chyba tylko jak do nas przyszedłeś rano. Ile to trwało? 20 minut. To chyba troszkę za mało. Ile razy już obiecywałeś, ile razy przepraszałeś, a ile razy ja Cię prosiłam? Tylko, że jest coraz gorzej. Ja nie chcę pochować ojca, który się może zapić. Chcę Ci pomóc! Tylko tym razem już się nie nabiorę na to, że sobie „poradzisz sobie sam, gdy przyjdzie odpowiednia pora”, „że możesz przestać pić”. I nie zasłaniaj się tym, że „gdybym miał lepszą żonę to nie musiałbym pić”, bo pijesz za długo. Gdyby nie wyjazd do Szwecji, czy Norwegii to może musiałbyś odsiedzieć swoje w więzieniu, albo miałbyś więcej problemów, bo przecież rowerem jeździć nie mogłeś. Jestem starsza od chłopaków i może więcej pamiętam niż oni. Czy ty wiesz, że ja pamiętam jak wyglądałeś po wypadku trabantem, jak wszedłeś do domu. Mam to przed oczami. Przecież to mogło się skończyć gorzej. Pamiętam też dużo innych rzeczy. Nie byłeś na odnowieniu mojej komunii, bo spałeś pijany. Pamiętam jak czekałam jak wracałeś z pracy rowerem przez podwórko i można było zobaczyć czy jedziesz pijany, czy trzeźwy. No chyba, że miałeś przystanek koło sklepu. Tylko ja wcześniej sobie nie zdawałam sprawy, z tego, że Ty jesteś chory. Ale to można leczyć. Są tacy ludzie, którzy potrafią Ci pomóc. Bo my nie umiemy. I dobrze wiem, że sobie sam nie poradzisz. I nie chce słyszeć, że jest praca. Wszystko można załatwić. Zwolnienia istnieją. I nie ma co się wstydzić, że sobie sam nie poradzisz. To jest choroba, z której ludzie wychodzą. I są alkoholikami, którzy nie piją. Tylko musisz znaleźć w sobie odwagę i chęć żeby się leczyć. Będę cię wspierała. Nie możesz myśleć tylko o sobie. Przez tę chorobę wszyscy się męczą, są nerwowi. Jestem matką i nie mogę pozwolić, żeby L…. patrzyła na takie rzeczy. Żeby rosła w przekonaniu, że dziadek pije, teraz jest jeszcze na tyle mała, że nie wie o co chodzi. Nie będę jej okłamywała tak jak ostatnio, że Cię ząb boli. Po co ma się wstydzić? Ja swój wstyd musiałam schować do kieszeni, gdy chodziłam po Ciebie do sklepu, do K…. Widziałeś, żeby jakieś dziecko chodziło po pijanego ojca? I jakoś nie przejmowałam się „co ludzie powiedzą”. To jest trudna sytuacja i bardzo mnie boli. Tylko Ty musisz poddać się leczeniu. Bo to nigdy się nie skończy. Jeżeli tego nie zrobisz, to podjęłam decyzję. Nie miej do mnie pretensji. Bo mnie już wszystko przerasta. Odwrócę się od Ciebie ( ostatni raz wyciągam rękę z pomocą) i będę izolowała L….. od Ciebie. Przykro mi, ale ja nie widzę już innych możliwości. Kocham Cię, ale nie mogę dłużej patrzeć na to co robisz z sobą i jak na wszystkich to się odbija. Ta bezradność jest straszna…. Uświadom sobie w końcu, że jesteś chory! I daj sobie pomóc. Nie wiesz, jak ja się czuję stawiając Cię w takiej sytuacji. Ale rozmowy i prośby nie pomagały. Jest ośrodek w Dziwnówku, który leczy, pomaga. Jest prywatny. Dość drogi. Jeżeli zgodzisz się na leczenie ( są miejsca wolne bo dzwoniłam), a nie chcesz za to płacić to ja wezmę jakiś kredyt. Zapłacę za to. Podejmij w końcu jakąś mądrą decyzję, proszę Cię. Napisany zza więziennych krat. „Budzę się Nie słyszę krzyków moich dzieci, nie słyszę ich kłótni. Nie wskakują mi do łóżka, nie budzą mnie ich śmiechy, ani ich złości. Przez chwilę zastanawiam się czy może coś im się stało i czy wszystko z nimi w porządku. Później jednak wszystko sobie przypominam. Widzę szary sufit i odrapane ściany. Jestem sam w zimnej celi. A moje dzieci, moja rodzina jest tam. W domu. Pewnie w tej chwili córka właśnie przygotowuje się do szkoły, a syn do przedszkola. Pewnie kłócą się o dostęp do łazienki. Pewnie młodszy nie chce się ubierać, bo chce się jeszcze pobawić, a jego starsza siostra znowu zapomniała zadania domowego i odrabia ja z rana. Pewnie ciągle się spieszą. Pewnie nie chcą myć zębów lub wybrali sobie jakieś dziwne ubrania i uparli się, że pójdą właśnie w nich. Pewnie doprowadzają moją żonę do szaleństwa. Brakuje mi każdej takiej chwili. Każdej jednej. Nie jestem Nie było mnie przy synu, gdy był pasowany na przedszkolaka. Gdy przy wszystkich innych dzieciach stali rodzice, on miał tylko mamę. Nie było mnie też przy córce, gdy była pasowana na ucznia. Nie było mnie na ich przedstawieniach, w których po raz pierwszy śpiewali publicznie, nie było mnie na jasełkach, ani nawet na Dniu Mamy i Taty, gdy specjalnie dla mnie wykonywali różne prace plastyczne. Nie widziałem ich tremy, ich zawstydzenia, ani ich radości, gdy im się udało. Oni też mnie nie widzieli i jeszcze długo nie zobaczą. Nie wiem co sobie wtedy myśleli, ale wiem, że czasem z tego powodu płaczą. Żona mi o tym mówi. Ona też płacze, chociaż o tym akurat nie mówi. Tak bardzo chciałbym być dla niej wsparciem. Nie będę Przez wiele lat nie będę w stanie pokazać córce kim jest prawdziwy ojciec, ani kochający mąż, aby mogła poznać jakie cechy powinien ktoś taki mieć. Nie zabiorę jej też na randkę, mimo tego, że zabierałem ją gdy była jeszcze mała. Pisze mi czasem w listach jak bardzo jej tego brakuje. Nie będę miał też możliwości wysłuchania jej wszystkich szkolnych historii, ani nie będę się z nią wspinać na drzewa, mimo, że zawsze zaśmiewała się do granic, gdy udawałem, że za nią wchodzę i „przypadkowo” zawsze spadałem. Nawet jej beztroski śmiech zaczął powoli zanikać w mojej pamięci. W jej pamięci pewnie niedługo też się zatrze, pozostawiając jedynie pustkę. Nie będę też ojcem, który wyciągnie syna na podwórko, aby pograć w piłkę. On też mnie nie wyciągnie i nie spędzimy całego dnia na boisku, chociaż wiem, że to uwielbia. Przez wiele lat nie zagram też z nim w grę planszową, ani nie przytulę go w środku nocy, gdy obudzi go koszmar. Nie przygotujemy też wspólnie śniadania, aby zrobić niespodziankę naszym dziewczynom. Mój syn nie będzie miał w domu wzorca, do którego będzie mógł dążyć. A ja nigdy nie będę w stanie zamazać wspomnienia, gdy pierwszy raz zapytał mnie: „tatusiu, dlaczego już nas nie kochasz?”. Wiecie czego najbardziej żałuję? Najbardziej żałuję tych wszystkich cholernych dni, kiedy mówiłem moim bliskim, że dzisiaj nie mam ochoty spędzić z nimi chwili i wybierałem coś łatwiejszego. Może nie mówiłem tego wprost, ale tak było. „Jestem zmęczony”. „Nie dzisiaj”. „Następnym razem”. „Może w weekend”. „Już się dzisiaj z wami bawiłem”. „Zrobimy to kiedy indziej”. I wiecie co? Możecie sobie mówić, że czasami człowiek rzeczywiście jest zmęczony, że rzeczywiście potrzebuje czasu dla siebie i że rzeczywiście potrzebuje odpoczynku. Jasne, możecie. Ja jednak jestem obecnie w sytuacji, w której doszedłbym do granic moich fizycznych możliwości, a później szedłbym jeszcze dalej, aby chociaż jeden raz utulić moje dzieci do snu i zapewnić je, że wszystko będzie dobrze. Żeby choć jeden raz zobaczyć w ich oczach miłość i dać im poczucie, że tatuś jest tuż obok i że mogą spać spokojnie. Nie ruszyłbym się od nich na milimetr przez całą noc, przytulając do siebie żonę, która przez tą całą sytuację musi dźwigać ciężar większy, niż powinna. Jest silna, wiem, ale wiem też, że nie zamieniłaby takiego wieczoru na nic innego. Przekroczyłbym wszystkie granice, aby zaznać jednego wieczoru normalności. Jednego wieczoru w rodzinie, wśród bliskich. Jednego wieczoru tak cholernie niedocenianego na codzień przez tak wielu ludzi. Dlatego też będąc w tym miejscu wyrzucam sobie każde „jestem zmęczony”, bo obecnie jeśli miałbym dość siły, aby się chociażby wypowiedzieć te słowa, to znaczy, że miałbym dość siły, by spędzić chwilę z moimi bliskimi, gdy akurat tego potrzebowali. Przecież nie potrzebowali mnie aż tak często, więc dlaczego nie mogłem dla nich być, gdy o to prosili?! Dlaczego nie widziałem tego, że przecież mogę to wszystko stracić w jednej chwili? Zresztą nie ja jeden. Każdy może to stracić. Jak tu trafiłem? Pewnie powinienem od tego zacząć, ale sądzę, że wtedy nie dotrwalibyście do tego momentu. Był zwyczajny letni wieczór. Słońce dzieliło się jeszcze z nami swoim blaskiem, chociaż ono samo nie było już widoczne. Wracaliśmy do domu z rodzinnego spaceru. Było nam dobrze. Nasz ostatni spokojny wieczór. Gdy weszliśmy do domu zobaczyliśmy jednak, że coś jest nie tak. Ktoś był w naszym domu. Wtedy też zaskoczyło na nas dwóch gości w kominiarkach i kazali nam oddać wszystko co mamy. Byliśmy gotowi to zrobić, bo jeden z nich miał nóż w ręce, ale wtedy drugi chwycił naszą córkę i przyciągnął do siebie. Nie wytrzymałem. Niewiele pamiętam z tego co było dalej, ale gdy przyjechała policja musieli mnie od nich odciągać. Dzieci podobno na szczęście też tego nie pamiętają. Jeden napastnik zmarł na miejscu, drugi w szpitalu po paru dniach. Początkowo nie żałowałem mojej decyzji. W końcu broniłem swojej rodziny, prawda? W moim domu? Zacząłem żałować dopiero wtedy, gdy usłyszałem wyrok. 10 lat więzienia za przekroczenie granic obrony koniecznej. Podobno takie wyroki rzeczywiście się zdarzają. Wtedy też całe moje życie rozsypało się w drobny mak. Straciłem wszystko, co miało znaczenie Nie chodzi mi tutaj o pracę czy szumnie rozumianą reputację. To przestało dla mnie mieć znaczenie w ułamku sekundy. Chodzi o moją rodzinę. Co prawda nie odeszli ode mnie, ale to w zasadzie nie ma większego znaczenia. Mój syn ledwo mnie pamięta. Córka pisze do mnie czasami, ale im dłużej tu jestem, tym rzadziej przychodzą listy. Żona… żona jest najlepszą żoną, jaką mogłem sobie wymarzyć, ale to nie zmienia faktu, że widzę jak diabelsko ciężko jej jest i chociaż wiem, że mnie nie wini, to wiem też, że czasami zwyczajnie nie daje rady. Nie chciałem dla nich takiego życia. Ktoś mógłby powiedzieć, że to „tylko 10 lat”. Przecież to nie dożywocie. I to niby jest prawda. Tylko że dla mnie każdy pojedynczy dzień w tym miejscu to istna tortura. W każdej z ponad 8 milionów minut, które spędzam tutaj, podczas gdy oni są tam, coś we mnie umiera. Nie dlatego, że jest tutaj jakoś specjalnie źle, lecz dlatego, że każda minuta tutaj, to jedna minuta podczas której mógłbym tworzyć wspomnienia razem z moimi najbliższymi, a zamiast tego coraz bardziej się od nich oddalam. Pamiętam, że dzień przed napadem strasznie się z żoną pokłóciliśmy W ostatnich miesiącach mało ze sobą rozmawialiśmy. „Nie było na to czasu”, tak sobie mówiliśmy. Kolejna wymówka dwojga ludzi ciągle biegających za kawałkiem pieprzonego papierka, za który wydaje im się, że będą sobie mogli kupić namiastkę marzeń. Nierealne marzenia ściętej głowy, a jednocześnie jakże popularne podejście w dzisiejszym świecie. Przedkładamy pieniądze ponad relację z bliskimi, by kupować przedmioty, które mają wypełnić pustkę powstałą w wyniku zaniedbanych relacji. Jakże bzdurne podejście. A jednak dokładnie to robiliśmy. Dopiero po czasie zorientowaliśmy się, że to jest błędne koło Ten jeden dzień „przed”, oboje byliśmy od rana w bojowych nastrojach i po powrocie do domu wybuchy były wręcz nieuniknione. To nie było nawet coś niezwykłego, bo zdarzały nam się kłótnie. Jednak tym razem żadne z nas nie miało zamiaru odpuścić. Wyrzuciliśmy więc z siebie wszystko co się dało. Wypomnieliśmy sobie wszystkie stare blizny i wszystkie świeże rany. Wszystko co tylko ślina nam na język przyniosła. Atmosfera była bardzo gęsta. Nie spaliśmy pół nocy i nie zapowiadało się na to, że jest szansa na jakiekolwiek porozumienie. W końcu, około 3 nad ranem postanowiliśmy, że nie chcemy tego. Że nie pisaliśmy się na taki związek i nie chcemy tak żyć. Że przecież związaliśmy się, jako kochający siebie ludzie i ci ludzie dalej tam w nas są, tylko się trochę pogubili. Wtedy też postanowiliśmy się, że odnajdziemy w sobie tych ludzi. Postanowiliśmy, że zmienimy nasze podejście do siebie i do naszej rodziny. Że zaczniemy ze sobą częściej rozmawiać, a mniej przejmować się pierdołami. Że praca jest dla człowieka, a nie odwrotnie. Że zaczniemy częściej rozmawiać z dziećmi i będziemy spędzać z nimi trochę więcej czasu, bo ostatnio były spychane na drugi tor. To właśnie tej nocy postanowiliśmy też, że będziemy wychodzić wieczorami na rodzinne spacery. Jak już wiecie, udało nam się wyjść jeden raz. Zapytam więc Ciebie, drogi czytelniku tego listu: Jeśli jesteś w podobnej sytuacji do mnie i też cały czas myślisz, że masz jeszcze czas na zmianę, to ile właściwie sądzisz, że masz tego czasu? Czy jeśli mówisz swoim bliskim, że spędzisz z nimi czas, ale nie dzisiaj, że jutro, że w weekend, to naprawdę nie dasz rady dzisiaj? A jak mówisz, że jesteś zmęczony, to rzeczywiście padasz z sił i nie masz siły na nic więcej? Czy po prostu nie masz czasu dla kogoś bliskiego, kto Cię potrzebuje, bo masz coś Twoim zdaniem ważniejszego lub ciekawszego do zrobienia? A co jeśli jutro coś ci się stanie? Co jeśli znajdziesz się na moim miejscu? Co jeśli umrzesz? Albo wylądujesz na wózku? Albo zostaniesz na resztę swojego życia przykuty do łóżka? Ty albo któryś z Twoich bliskich. Żona. Mąż. Dzieci. Co wtedy? Dalej będzie Ci szkoda tej jednej chwili dla nich? Dalej będziesz zmęczony? Nikt nie ma immunitetu na nieszczęścia. Brutalne? A Ty myślisz, że ja mam czas, aby się głaskać? Tacy ludzie, którzy marnują kolejne godziny, dni, a nawet tygodnie na płytkie rozmowy o niczym, na leżenie całymi popołudniami na kanapie, na bezsensowne przeglądanie Facebooka, na granie w durne gry na komórce, na oglądanie telewizji i na ciągłe narzekanie na wszystko dookoła – oni nie potrzebują głaskania. Oni potrzebują brutalności. Brutalnej prawdy. Terapii szokowej. Życie które mamy nie jest nam dane jako pewnik. „Jutro” może nigdy nie nadejść. Tylko w dniu dzisiejszym ponad osób w Polsce straciło życie. Na całym świecie ponad Cokolwiek odkładali na jutro, zabiorą to ze sobą do grobu. A Ty? Co Ty co ze sobą zabierzesz? Ja ze sobą zabiorę świadomość, że chociaż zawsze marzyłem o silnej relacji z moimi dziećmi, to jednocześnie zawsze odkładałem jej budowanie na później. Przecież zawsze mogłem z nimi jutro porozmawiać, jutro się pobawić czy jutro poczytać wieczorem bajkę. Podobnie z żoną. Marzyłem o tym, aby nawet po kilkudziesięciu latach szaleńczo ją kochać, ale jakoś zawsze te romantyczne chwile odkładaliśmy na kiedyś. Bo przecież to kiedyś miało w końcu nadejść. Dla mnie jednak i dla mojej rodziny te chwile nie nadejdą. Nie w najbliższym czasie. Niestety moje dzieci nie zapamiętają mnie jako ojca, który kochał je ponad życie i który uwielbiał spędzać z nimi czas. Zapamiętają mnie jedynie jako ojca, który był. Po prostu był. Ja już tego nie zmienię. Ty możesz Nie piszę tego listu dla siebie. Piszę go, bo mam nadzieję, że chociaż do jednej z osób, które żyły dokładnie tak jak ja, ten list dotrze i ten ktoś go przeczyta. Teraźniejszość jest wszystkim co mamy. To właśnie teraz mamy szansę na rozmowę z partnerem. Teraz mamy szansę na zabawę z naszym dzieckiem. Teraz mamy szansę na zrobienie czegoś, co będzie miało rzeczywiste znaczenie. Teraz mamy szansę na zrobienie czegoś, co wniesie wartość w życie nasze i naszych bliskich. To właśnie teraz mamy szansę na podjęcie decyzji, których nie będziemy za kilka, kilkanaście lat żałować. Teraz, nie jutro, mamy szansę na nie zmarnowanie sobie życia. Teraz, dzisiaj, w tej w chwili. Mówisz, że jutro też można? Mam szczerą nadzieję, że po przeczytaniu tego listu wiesz już, że jutro nie zawsze nadchodzi.” List jest fikcją literacką i został napisany wyłącznie na potrzeby tego wpisu. Wszelakie podobieństwo do rzeczywistych osób jest przypadkowe. Prawa do zdjęcia należą do Federica. 187 376 2208 80 Droga Matulu, Drogi Tatku!Dobrze mi tu. Mam nadzieję, że Wy, wujek Józek, ciotka Lusia, wujek Antoś, ciotka Hela, wujek Franek, ciotka Basia, wujek Rysiek oraz Heniek, Stefan, Garbaty Bronek, Mańcia, Rózia, Kachna, Stefa, Wandzia ze swoim Zenkiem i Zdzisiek też wszystkim, że to całe wojsko to super sprawa. Nasze Rokicice Górne się nie umywajo. Niech szybko przyjeżdżajo i się zapisujo, póki som jeszcze wolne miejsca. Najpierw było mi trochę głupio, bo trza się w wyrku do 6-tej wylegiwać, że aż nieprzyzwoicie człowiekowi... Żadnych bydląt karmić, doić, gnoju wywozić, ognia w piecu rozpalać... Powiedzcie Heńkowi i Stafanowi, że trza tylko swoje łóżko zaścielić (można się przyzwyczaić) i parę rzeczy przed śniadaniem wypolerować. Wszystkie facety muszo się tu codziennie golić, co nie jest jednak takie straszne, bo -uwaga- jest ciepła woda. Zawsze i o każdy porze!Powiedzcie Zdziśkowi, że jedynie śniadania dajo tu trochę śmieszne, nazywajo je europejskim. Oj cinko się musi w tej Europie prząść, cinko... Jedno jajeczko, parę plasterków szynki i serka. Do tego jakieś ziarenka, co to by ich nawet nasze kury nie ruszyły, z mlikiem. Żadnych kartofli, słoniny, ani nawet zacierki na mliku! Na szczęście chleba można brać ile dusza zapragnie. (Koledzy przezywajo mnie od tego Bochenek...) Na obiad to już nie ma problemów. Co prowda porcje jak dla dzieci w przedszkolu, ale miastowe to albo mało jedzo, albo mięsa wcale nie tkną... Chore to jakieś czy co? Tak więc wszystko czego nie zjedzo przynoszą do mnie i jest miastowe to w ogóle dziwne jakieś som... Biegać to to nie potrafi. Bić się też nie... Mamy tu takie biegi z ekwipunkiem. No tak jak u nas co ranek, ino nie z wiadrami. Krótkie takie. Jak z naszy remizy do kościoła w Rokicicach Dolnych. Po dobiegnięciu na miejsce to miastowe tylko gały wybałuszajo i dyszo jak parowozy. Nie wiadomo dlaczego ale wymiotujo przy tym i to czasami z krwią. Po 5-ciu kilometrach i to jeszcze w maskach ochronnych! A potem to trzeba ich z powrotem do koszar ciężarówkami zawozić, bo się już do niczego nie nadajo. Na ćwiczeniach z walki wręcz to lekko takiego ściśniesz... i już ręka złamana! To pewnie z ty kawy co ją litrami chlejo, i przez to mięso, co go to nie jedzo! Najsilniejszy jest u nas taki Kozłowski z Rembowic koło Gałdowa, potem ja. No, ale un ma 2 metry i pewnie ze 120 kg, a ja 1,66 m i chyba z 72 kg... bo trochę mi się łostatnio od tego wojskowego jedzenia teraz uwaga, będzie najśmieszniejsze! Koniecznie powiedzcie o tym wujkowi Ryśkowi, Garbatemu Bronkowi i Zdziśkowi. Mam już pierwsze odznaczenie za strzelanie!!! A tak mówiąc szczerze, to nie wiem za co... Ten czarny łeb na tej ich tarczy wielki jak u byka. I wcale się nie rusza jak te nasze dziki i zające. Ani nikt nie strzela do ciebie nazad, jak to u nas bracia Bylakowie, z tych ichniejszych dubeltówek. Naboje - marzenie... i w dodatku nie trzeba ich samemu robić! Wystarczy wziąć te ich nowiutkie giwery, załadować i każdy co nie ślepy trafia bez celowania! Nasz kapral to podobny do naszej belferki Gorcowej z Rokicic. Gada, wrzeszczy, denerwuje się, a i tak nie wiadomo o co mu chodzi. Trochę się z początku na mnie zawziął i kazał biegać w samym podkoszulku, w deszczu, po placu apelowym. Dostał jednak raz ode mnie szklankę tego samogonu od wujka Franka i go o mało szlag nie trafił. Ganiał potem cały czerwony na pysku po tym samym placu, a potem przez pół dnia nie wychodził z kibla. Kazał mi następnego dnia rano butelkę tego frankowego samogonu do samego dna raz. No i co? I nic! Normalny samogon, taki jaki znam od znowu wybałuszył gały, a tera ciągle gapi się na mnie podejrzliwie, ale mam już święty wszystkim, że to całe wojsko to super sprawa. Niech szybko przyjeżdżają i się zapisują, póki są jeszcze wolne Was wszystkich córka Marysia Oglądany: 187376x | Komentarzy: 80 | Okejek: 2208 osób Zobacz też